Jak to jest stracić pracę mieszkając za granicą

Pracę można stracić nie tylko Hindus, ale również Polak, czy Anglik czy Niemiec. Więc, co w tym dziwnego że straciłeś pracę. Szukaj nową pracę. Wiem że to żaden news, ale może opowiem trochę jak to było u mnie.

W 2020 roku udało mi się przebranżowić i pracować w IT. Od dawna mi się marzyło pracować w IT. Ale to jest tak, że jeśli chcesz zmienić branżę, musisz oferować coś od siebie. Zrobić kurs, szkolenia, ukończyć warsztaty. Zastanawiałem się długo, czy uczyć się tego języka, czy tam tego języka programowania. Więc w końcu wybrałem kurs i po ukończeniu kursu, dostałem pracę.

Nie zastanawiałem się czy się sprawdzę w tej branży czy nie. Zjarałem się jak dziecko. Więc w środku pandemii, zmieniłem pracę. Co tam. Jakoś sobie poradzę. Ja nie dam rady? Oczywiście że dam.

W nowej pracy, bardzo dużo się uczyłem. O nowych technologiach, o sposób rozmawiania się z ludźmi w nowej dziedzinie, itd. Wiedza którą nabyłem była ogromna i bardzo przydatna. Ale musieliśmy się rozstać z pracodawcą, ponieważ oboje się nie dopasowaliśmy do siebie. Fajny pracodawca, ale jednak nie byłem w stanie oferować im tego co myśleli że będę oferował. Nie mieli dużo czasu czekać na mnie. Zajęło by mi z pół roku jeszcze żeby być naprawdę dobrym w tej firmie. Co ja rozumiem. Pracodawca też była duża, więc wymogi też były dosyć duże. trudno, życie.

Dostałem takiego kopniaka, i musiałem akceptować ten fakt że sporo jeszcze wiedzy i pracy przede mną.

Mam już jakieś doświadczenie w nowej branży, więc pracę dostanę zaraz. Nie? No tak. Więc zacząłem szukać pracę. Ale nie było łatwo. W wielu firmach są aż 3 rozmowy. Jak już po raz 10 dostałem wiadomość od pracodawcy że, Panie Jay’u pan ma super doświadczenie, ale jednak musieliśmy kogoś innego wybrać który ma już trochę doświadczenia w tej branży, już powoli zacząłem stracić nadziei.

Ja miałem jakieś oszczędności, ale nie miałem takiego luksusu żeby 3 miesięcy być bezrobotnym.

Może tutaj Polak miałby opcję pojechać do rodziców i trochę zamieszkać z nimi i spokojnie szukać pracę. Nie mówię że każdy by tak zrobił, ale na pewno miałby taką opcję, co w tym idzie jakiś wsparcie/ czy pomóc od nich. Ja niestety nie miałem takiego luksusu.

Pierwszy miesiąc już sobie poradziłem. Drugi miesiąc, o matko, trzeba zapytać rodziców o pomóc. Ale jak zapytam rodziców to będzie słabe. Wiem że to jest tylko chwilowa sytuacja. Ale jak zapytam raz, to będzie drugi, trzeci raz. Już prawie tyle lat jestem samodzielny, aż się czuję dziwny im zapytać o pomóc. Za chwilę powiedzą mi jak mam żyć, albo co powinienem zrobić w życiu. Śmieję się, a może i też trochę nie. Bo jednak to tak działa, stracisz trochę swoje samodzielności. Nie? Ale obiecywałem że oddam pieniądze jak tylko znajdę pracę, i tak na pewno zrobię, mimo wszystko że powiedzą mi nie nie, nie daj nam te pieniędzy. Wiesz, Jak to rodzice.

Trzeci miesiąc, musiałem znajomego z dzieciństwa zapytać o pomóc. Kurde, teraz już nie mogę spać normalnie. Stres trochę mam. No ale nic, dobry kolega, poczeka na mnie. Jak już wszystko będzie znowu dobrze, oddam mu te pieniędzy.

Na całe szczęście już 3.5 miesięcy później mam nową pracę. Tak jak chciałem, w branży IT. Bardzo fajny pracodawca. Cieszę się że czekałem na odpowiednią pracę dla mnie, zamiast wziąć pierwszą lepszą co wpadnie i zmienić pracodawcę później.

Długów trochę mam, ale to nie takie że muszę zaraz wziąć drugi etat gdzieś. Na szczęście miałem dobrych ludzi wokół mnie żeby mnie wesprzeć.

Nie raz straciłem cierpliwości w czasie szukaniu pracy. Raz krzyczałem do jednej Pani z HR’u w jednej firmie, i to bardzo renomowanej. Super. 🙁 Nie krzyczałem, ale napisałem maila z wykrzyknikami że nie sprawiedliwie że mnie wykreśliła po pierwszej rozmowie. Ale proszę pani, przecież ja jestem zajebisty! Była taka miła że mi wytłumaczyła czemu musiała tak zrobić. Póżniej ją przeprosiłem. Wcale nie jestem dumny z tego co zrobiłem. Ale to była nauka. Już nigdy więcej tego nie powtórzę. Przyjęła moje przeprosiny. Tyle dobrze.

Dużo postępu zrobiłem w tych 3 miesiącach. Tak dawno nie szukałem pracę, że aż zapomniałem jak się rozmawia z pracodawcą. To już naprawdę mam przećwiczony. Już wiem co się mówi, co nie. Szukanie pracy, to sprzedawanie samego siebie. To jest sztuka. No chyba że jesteś jakimś wybitnym człowiekiem i masz taki talent że wiesz od urodzenia jak się rozmawia z ludźmi w sprawie pracy.

Poznałem świetnego Coacha, który już sam pracuje w branży IT. Więc zna wszystko od środka. Zrobił z mnie super kandydata, że w pewnym momencie mówię, kurcze ale ja bym zatrudnił siebie jak bym był pracodawcą.

co mnie nauczył ten coach-

  • jak można przedstawić siebie w pozytywnym świetle, jak nawet zostałeś zwolniony z poprzedniej pracy. Mówiąc tylko prawdę o sobie.
  • Jakie cechy wymienić przy rozmowie z HR. Ludzie od HR wybierają najlepszych kandydatów do dalszych etapów, więc trzeba ich przekonać na pierwszej rozmowie. Inaczej nie pójdziemy dalej.
  • Narysowaliśmy na kartce cały proces rekrutacji. Od momentu złożenia aplikacji, aż do końca procesu rekrutacji. Po angielsku to się nazywa Wire-framing. Niby to wszystko dla nas oczywiste, ale to tak pomocne że szok. Zdjęcie tutaj wkleję.
  • Jak zanotować każdą aplikację na Excelu, i zapytać samego siebie- czemu uważasz że jesteś dobrym kandydatem na to stanowisko. To pomaga!

To wszystko dla nas wydaję się proste. Ale za pomocą Coacha zrobiłem szybciej i skuteczniej niż jak bym miał to zrobić sam. Plus również mi pomagał jako mentor.

Jeśli ktoś szuka pracy teraz, życzę cierpliwości, wiarę w siebie, i może odzywaj się do mojego coacha, jeśli szukasz pracy w IT(albo i nie tylko). Na pewno dużo ci to pomoże.

Kontakt do coacha- Calin Muresan

Dodam że mówi tylko po angielsku. Ale człowiek sztos.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Follow

Get the latest posts delivered to your mailbox:

%d bloggers like this: